Zasadnicza okazała się jeszcze jedna strategia: odseparowanie gry od innych zajęć. Dawniej często spędzałem czas grając, jednocześnie śledząc film lub gadając z rodziną. To tylko nasilało dekoncentrację i prowadziło do dłuższych sesji. Reguła „jedna rzecz naraz” stała się święta. Jeśli postanawiałem na sesję, robiłem to w pełni celowo. Uznawałem ją jak zaplanowaną rozrywkę, a nie tło dla całego dnia. To kompletnie zmieniło jej odbior. Zainicjowałem też oceniać rozgrywkę pod kątem czystej rozrywki, a nie możliwego zysku. Skoncentrowałem się na działaniu, oprawie graficznej, atmosferze – na tym, co tworzyło rzeczywistą wartość tej gry. To wspomogło mi zlikwidować presję wyniku. Nauczyłem się radować się samym procesem, co zredukowało frustrację po przegranych i potrzebę szybkiego „odrabiania” strat. Każda z tych małych strategii była cegiełką. Razem budowały nowy, lepszy nawyk.
Table of Contents
Toggle