Sporym wspomaganiem okazały się narzędzia blokady, udostępniane przez organizacje specjalizujące się w odpowiedzialną zabawą. Zgłosiłem się w ogólnodostępnym projekcie, który blokuje wejście do stron z grami ryzykownymi na szczeblu mojego dostawcy sieci. To stworzyło dodatkową, technologiczną barierę. Jej odblokowanie potrzebowała świadomego kroku i dawała mi moment na przemyślenie impulsu. W końcu podjąłem postrzegać ten przebieg jako eksperyment i wkład w siebie, a nie represję. Zaoszczędzone pieniądze i okres, które poprzednio zajmowała gra, dedykowałem na małe wyróżnienia. Nabywałem nową książkę, bilet do kina, lepsze akcesoria do hobby. To umacniało pozytywne powiązania z nowym sposobem życia. Pokazywało namacalne korzyści modyfikacji i utrzymywało chęci, nawet gdy dopadały mnie obawy.
Table of Contents
Toggle